Buty triathlonowe zwiększają naszą mobilność

Człowiek uwielbia stawiać przed sobą wyzwania. Tacy bracia Wright – nie wystarczyło im poruszanie się po ziemi czy wodzie, nie rajcował ich balon braci Montgolfier. Chcieli latać, chcieli żeby powietrze szumiało wokół jak u ptaków. Zdumiewające, że od lotu braci Wright (przypomnijmy – 14 grudnia 1903 roku jeśli uznamy lot Wilbura jako pierwszy) do funkcjonalnych samolotów pasażerskich i bojowych minęło zaledwie trzydzieści lat. Żeby było ciekawiej – bracia Wright zaczynali jako producenci rowerów. Wyzwania, jak widać, są motorem napędowym ludzkiej natury. Dzięki nim pchamy to wszystko naprzód, uczymy się jak pokonywać siebie. Czy triatlon jest takim wyzwaniem? Z pewnością.

Zwykłym biegaczom nie wystarczyły długie dystanse. Połączyli je z pływaniem i jazdą na rowerze, tworząc mordercze trio sportów wytrzymałościowych które już jedną z dyscyplin mogłoby solidnie wymęczyć i zrobić to tak, by nie było ochoty na kolejną. Od początków lat siedemdziesiątych, gdy ta kombinacja pojawiła się jako dyscyplina sportowa, następował jej nieustanny rozwój. Rosły też dystanse. Klasyczny olimpijski to kombinacja 1,5km pływania, 40km jazdy na rowerze i 10km biegu, ale to też przestało być wyzwaniem. Powstał słynny Iron Man – kombinacja 3,8km pływania, 180km jazdy na rowerze i dystansu maratońskiego w bieganiu. Prawdziwa rzeź do której wymagania są naprawdę kosmiczne – mimo to rokrocznie coraz większa grupa ludzi bierze udział w zawodach. Na szczycie hierarchii jest obecnie zjawisko które nazywa się Ultraman Triathlon – 10km w wodzie, 421km jazdy na rowerze i 84km biegu. To kosmiczne wartości.

Buty rowerowe triathlonowe – dlaczego powstały?

W tym miejscu musimy zrozumieć, jak istotny dla triathlonu jest sprzęt. Cała dyscyplina wykształciła oddzielną specyfikację techniczną, bo na mecie liczy się czas, który spędzimy jako zawodnicy również w strefie zmian. Co za tym idzie, muszą one przypominać pit stop w Formule 1. Szybko, sprawnie, bez opóźnień. Idą za tym odpowiednie restrykcje, które obchodzi się właśnie za pomocą sprzętu.

Zwróćmy uwagę, że triathloniści najpierw pływają. Niedopuszczalne jest jakiekolwiek obuwie – ma być na boso. W strefie zmian nie ma czasu na wycieranie stóp, więc zmiana z pływaka w kolarza odbywa się w zasadzie na rowerze. Zawodnik wskakuje na rower, do którego przypięte są już buty – zazwyczaj działające na blokach SPD Shimano. Początkowo używano zwykłych butów kolarskich, które są świetne jeśli możemy je wcześniej nałożyć.

Buty triathlonowe przyczepione do pedałów rowerowych

Tymczasem tu trzeba wbić mokrą stopę bez skarpetki w but, i natychmiast naciskać. Dlatego buty triathlonowe są ewolucją buta szosowego – mają o wiele lepszą wentylację i praktycznie gładką powierzchnię wewnętrzną, aby nie powodować otarć. Do kompletu, zawsze zapinają się na rzepy – jest to najszybszy sposób dopięcia buta podczas jazdy, oraz niekiedy mają zasuwany tył – tak, by można było wsunąć stopę w but i zapiąć ją już podczas jazdy. I tak podczas gdy część zawodników stosowała nadal buty rowerowe, triathlonowe modele dawały im kilka sekund więcej podczas zmiany. Przy krótkich, olimpijskich i okołoolimpijskich dystansach to bardzo dużo.

Buty triathlonowe – mus czy wymóg?

Oczywiście nikt nie zmusza nikogo do stosowania takiego obuwia. Buty triathlonowe są jednak świetnym dedykowanym środkiem do uprawiania tej skomplikowanej, trudnej dyscypliny w sposób właściwy. Dają nam swobodę ruchu i czas, który jest konieczny do prowadzenia zmiany jak najsprawniej. Na mecie nie liczy się oddzielny czas każdej z dyscyplin – triathloniści zazwyczaj startują ze startu wspólnego i po prostu kto jest pierwszy na mecie, wygrywa.

Przyglądając się praktycznej stronie takiego sprzętu – czy buty triathlonowe na rower to dobry pomysł? Jak najbardziej! Są od szosowych przodków bardziej przewiewne i trochę lepiej spisują się podczas dużej wilgotności. Świetnie nadadzą się do MTB, gdzie nietrudno o umieszczenie stopy w błocie. Poza tym wymagająca dyscyplina, do jakiej zostały przeznaczone sprawia, że buty triathlonowe są lżejsze od innych.

Chcąc uzyskać lekkość i przewiewność, producenci tworzą konstrukcję takich butów na fundamencie karbonu i nylonu oraz dbają o to, aby wnętrze buta było wykończone bezszwowo. Wszystko to sprawia, że nawet jeśli nie uprawiamy triathlonu to już buty triathlonowe mogą okazać się dla nas dobrym uniwersalnym obuwiem sportowym.

Buty triathlonowe na zawodach

Buty triathlonowe – sportowi kumple na wiele trudności

Przeglądając oferty łatwo zauważyć, że konstrukcyjnie buty triathlonowe na rower różnią się od konkurencji. Duży, masywny rzep główny sąsiaduje z małym i wąskim przednim. Z tyłu mamy albo uchwyt, albo pętelkę, która ułatwia zakładanie buta podczas jazdy w strefie zmian. W konstrukcji podeszwy mamy powszechnie używany karbon. Poza tym montaż bloków odbywa się tak samo jak w normalnych butach wyposażonych w ten system. Jeśli ktoś miał do czynienia kiedykolwiek z systemem SPD – poradzi sobie bez problemu.

Jako bardziej zaawansowane, buty triathlonowe są nieco droższe od kolarskiej konkurencji, która nie musi podołać takim trudnościom. W gamie produktowej zwróćmy uwagę na te modele:

  • Shimano SH TR901 TR9; 715zł; oto idealny przykład czym są buty triathlonowe – mistrzowskie wykonanie łączące nylonową siateczkę, włókno węglowe i szerokie udogodnienia dla danej dyscypliny; pasek ułatwiający zakładanie, szerokie rzepy, wzorowa wentylacja;
  • Shimano SH TR501W; 470zł; nieco tańszy model TR501 istnieje w dwóch odmianach – damska ma dodatkowo literkę „W” w oznaczeniu; świetne na zawody, doskonale oddające moc na pedały, łatwe w konserwacji z anatomiczną, adaptacyjną wkładką;
  • Sidi T-5 Air Carbon, 690zł; obok Shimano najlepsze buty triathlonowe na rynku; dedykowana konstrukcja umożliwia jazdę bez skarpetek, a świetna wentylacja i karbonowa podeszwa są wyznacznikiem jakości; łub buta wygięty jest do tyłu, by nie powodować otarć, a szerokie rzepy i paski ułatwiają błyskawiczne założenie;

Jak mus – to z malin. Jak do triathlonu – to tylko buty triathlonowe.

Wyzwania i chęć sprostania ich naturze sprawiają, że mamy motywację i siłę, by coś zmienić. By zmienić coś na lepsze, podpieramy się technologią, umiejętnościami i zaangażowaniem tak, aby zobaczyć coś ponadto, co widzi przeciętny człowiek. Triathlon przesuwa granice naszych możliwości. Ewolucja sprzętowa, która stara się nadążać za jego tempem, przesuwa nas samych o piętro wyżej nawet jeśli nie jesteśmy triathlonistami, a jazdę na rowerze traktujemy bardziej jako pasję niż część większej dyscypliny. Dobre buty triathlonowe nie zmienią nas w Braci Wright, ale z pewnością pozwolą stać się bohaterem własnych zmian na lepsze. A o to przecież – nomen omen, w butach także! – chodzi! Zatem – w drogę!